To jest ten sam chłopiec
Do Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę trafia pięcioletni chłopiec. Powodem zgłoszenia są zachowania naruszające granice cielesne rówieśników, obserwowane od kilku miesięcy w przedszkolu. Według relacji wychowawców chłopiec wielokrotnie inicjuje zabawy o charakterze erotycznym, przejawia wobec innych dzieci aktywności związane z eksploracją ciała. Ma trudność z respektowaniem odmowy, bywa natarczywy i nie reaguje adekwatnie na próby zatrzymania jego zachowania przez dorosłych. Niepokój nauczycieli narasta, gdy chłopiec zaprasza inne dzieci do odtwarzania scen seksualnych. Rodzice innych dzieci oczekują zdecydowanej reakcji. W dokumentacji pojawiają się kolejne określenia opisujące zachowanie chłopca jako niebezpieczne, wykraczające poza normę. Matka zgłasza się po pomoc z ogromnym lękiem. Mówi, że obawia się o przyszłość syna i zastanawia się, czy „taki już będzie”. Naturalnie zaczynamy myśleć o tym, jak zatrzymać zachowanie, jak ocenić ryzyko i jak zapewnić bezpieczeństwo pozostałym dzieciom. To właściwy kierunek. Spróbujmy jednak na chwilę cofnąć się o kilka lat.
Ten sam chłopiec dorasta w środowisku, w którym od dawna brakuje poczucia bezpieczeństwa. W domu obecne są przemoc, nadużywanie alkoholu, narkotyków oraz przewlekły chaos. Od najmłodszych lat był narażony na treści seksualne i sytuacje zdecydowanie przekraczające jego możliwości rozwojowe. Nie miał dorosłego, który pomagałby mu rozpoznawać emocje, zrozumieć granice własnego ciała ani budować bezpieczne relacje z innymi ludźmi. W kontaktach z rówieśnikami korzysta z tych wzorców funkcjonowania, które zna najlepiej. Gdy doświadcza napięcia lub pobudzenia, reaguje działaniem. Trudno mu zatrzymać impuls i uwzględnić perspektywę drugiego dziecka.
Te dwa opisy dotyczą tego samego chłopca. Nie zmienił się opis jego zachowania. Zmienił się jedynie kontekst, a wraz z nim zmienia się sposób, w jaki zaczynamy rozumieć jego historię.
W pierwszym opisie łatwo dostrzec dziecko, które stanowi problem. W drugim pojawia się dziecko, którego rozwój od najwcześniejszych lat przebiegał w warunkach przewlekłego zagrożenia i zaniedbania. Obie narracje są przykładem, że pełnia perspektywy dopiero tworzy całość obrazu dziecka.
Łatwiej jest ocenić zachowanie, niż szukać rozumienia
Problematyczne zachowania seksualne dzieci należą do tych zjawisk, które budzą szczególnie silne emocje – zarówno u rodziców, jak i profesjonalistów. Samo zestawienie słów „dziecko” i „seksualność” uruchamia moralny niepokój, poczucie zagrożenia i potrzebę natychmiastowego znalezienia odpowiedzi. Pojawiają się pytania: „Skąd ono to wie?”, „Czy samo zostało skrzywdzone?”, „Czy wyrośnie na sprawcę przemocy seksualnej?”. W takich sytuacjach uwaga dorosłych bardzo szybko koncentruje się na samym zachowaniu. Tymczasem w gabinecie terapeutycznym okazuje się, że zachowanie jest dopiero początkiem historii. Rzadko opowiada wyłącznie o seksualności. Znacznie częściej mówi o doświadczeniu dziecka, o jego relacjach, poczuciu bezpieczeństwa, sposobach regulowania napięcia, doświadczeniu własnego ciała czy historii przekraczanych granic. To nie oznacza oczywiście, że należy pomniejszać znaczenie samego zachowania. Problematyczne zachowania seksualne mogą prowadzić do realnej krzywdy drugiego dziecka i wymagają zdecydowanej interwencji. Rozumienie dziecka nie może oznaczać utraty z pola widzenia dziecka, które zostało skrzywdzone.
WAŻNE
Skuteczna pomoc zawsze musi obejmować oba te aspekty – ochronę dziecka doświadczającego przemocy oraz próbę zrozumienia i zatrzymania procesów, które doprowadziły do zachowania dziecka podejmującego przemoc.
Największym wyzwaniem wydaje się więc utrzymanie dwóch perspektyw jednocześnie. Z jednej strony uznanie krzywdy i zapewnienie bezpieczeństwa, z drugiej – zaciekawienie tym, co zachowanie mówi o dziecku i jego rozwoju. Dopiero wtedy możliwe staje się udzielenie pomocy, która nie ogranicza się do reagowania na objawy, lecz sięga ich źródeł.
Czym są zatem problematyczne zachowania seksualne?
Rozwój seksualny rozpoczyna się znacznie wcześniej niż okres dojrzewania, jak wiele osób myśli. Już małe dzieci poznają własne ciało, zadają pytania dotyczące różnic między płciami czy podejmują zabawy wynikające z naturalnej ciekawości. Zachowania te są elementem prawidłowego rozwoju psychoseksualnego i same w sobie nie powinny budzić niepokoju. Zdarza się jednak, że zachowania o charakterze seksualnym zaczynają wykraczać poza normy rozwojowe właściwe dla wieku dziecka. Mogą stawać się uporczywe, nacechowane przymusem, naruszać granice innych osób lub prowadzić do ich skrzywdzenia. Wówczas mówimy o problematycznych zachowaniach seksualnych (Problematic Sexual
Behaviour, PSB), a jeśli doszło do wyrządzenia krzywdy, również o szkodliwych zachowaniach seksualnych. Ocena takich zachowań nigdy nie powinna opierać się wyłącznie na ich treści. Istotne jest to, czy są adekwatne do wieku dziecka, jaka jest ich funkcja, czy pojawia się element przymusu lub tajemnicy, czy dochodzi do wykorzystania przewagi wieku, siły lub dojrzałości oraz jakie jest ryzyko wyrządzenia krzywdy drugiemu dziecku. To właśnie kontekst, a nie pojedyncze zachowanie, pozwala zrozumieć jego znaczenie.
Kim są dzieci przejawiające problematyczne zachowania seksualne?
W polskim systemie prawnym nadal spotykamy mocne określenia, takie jak „małoletni sprawca czynów seksualnych” czy „nieletni sprawca przestępstwa seksualnego”. Są to pojęcia potrzebne z perspektywy prawa, ale niezwykle ubogie z punktu widzenia psychologii. Nie opisują bowiem dziecka, lecz jedynie jego czyn.
W praktyce klinicznej znacznie częściej spotykamy dzieci przeżywające głęboki kryzys bezpieczeństwa, relacji i granic niż „małych seksualnych agresorów”. To dzieci, które nierzadko dorastały w środowisku zaniedbania, przemocy lub przewlekłego chaosu opiekuńczego. Wiele z nich samo doświadczyło krzywdzenia fizycznego, emocjonalnego lub seksualnego. Często nie miały wokół siebie dorosłych zdolnych pomóc im rozumieć emocje, regulować napięcie czy zatrzymać narastającą eskalację zachowań. Nie oznacza to oczywiście, że każde dziecko przejawiające problematyczne zachowania seksualne było wykorzystywane ani że każde dziecko po doświadczeniu przemocy będzie krzywdziło innych. Takie uproszczenia prowadzą do błędnych wniosków. Wiemy jednak, że wcześniejsze doświadczenia traumy, zaniedbania czy przewlekłego braku bezpieczeństwa należą do najważniejszych czynników ryzyka i powinny być uwzględniane zarówno w diagnozie, jak i planowaniu pomocy. Coraz częściej, chcąc nazwać pewne zachowania, używany terminu „problematyczne zachowania seksualne” (Problematic Sexual Behaviour), bo ta nazwa pomaga spojrzeć na zachowanie dziecka przede wszystkim jako na sygnał trudności rozwojowych wymagających zrozumienia i wsparcia. Z kolei pojęcie „szkodliwych zachowań seksualnych” (Harmful Sexual Behaviour) przypomina o konieczności nazwania krzywdy i zapewnienia ochrony dziecku, które jej doświadczyło. Nie są to konkurujące ze sobą perspektywy. Przeciwnie, dopiero ich równoczesne uwzględnienie pozwala zobaczyć pełny obraz sytuacji. To właśnie owo „bycie pomiędzy” terminami wydaje się jednym z najtrudniejszych zadań profesjonalisty. Pomiędzy odpowiedzialnością a współczuciem. Pomiędzy ochroną dziecka skrzywdzon...
Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów
- 6 wydań czasopisma „Psychologia Dzieci i Młodzieży”
- Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
- Zniżki na konferencje i szkolenia
- ...i wiele więcej!