Terapia akceptacji i zaangażowania (ACT) w pracy z rodzicem homoseksualnego dziecka

Terapia rodzinna

ACT jako terapia trzeciej fali jest nietradycyjnym podejściem, ponieważ odbiega od założenia konieczności klasyfikacji zaburzeń psychicznych z wykorzystaniem DSM/ICD. Kluczowe w ACT jest dostosowanie interwencji do doświadczeń osoby klienckiej w taki sposób, by były one pomocne. Brak medykalizacji i patologizacji doświadczeń jest szczególnie cenny w pracy z osobami bliskimi osób LGBT+ czy GSRD.

Relacja osoby klienckiej z jej myślami/emocjami

Każdy z nas jest w stanie martwić się, porównywać czy cierpieć. ACT określa te doświadczenia jako naturalne i nieodłączne ludzkiemu życiu, podkreślając, że ważniejsza jest relacja osoby klienckiej z doświadczanymi myślami/emocjami niż to, jakie myśli lub emocje występują i dlaczego.
Popatrzmy na to z perspektywy Tomasza, ojca homoseksualnego syna, któremu towarzyszy przerażenie związane z obawami o zdrowie i życie dziecka. Przed terapią i po terapii jego reakcja na myśl: „Mój syn już nigdy nie będzie bezpieczny” może być zupełnie inna, choć sama myśl nie uległa zmianie. Nie doszło też do „poradzenia sobie z emocjami” w sensie ich przeminięcia czy uniknięcia. Dlatego w ACT nie mówi się o „radzeniu sobie” z myślami/emocjami, a o reagowaniu na nie.

SŁOWNICZEK

Osoba kliencka – używam inkluzywnego określenia, ponieważ osobą kliencką może być kobieta, mężczyzna, jak również wszystkie inne osoby, które identyfikują się na spektrum płci poza jej binarnym podziałem (osoby niebinarne).
LGBT+ – akronim od słów: lesbijki, geje, osoby biseksualne, osoby transpłciowe, osoby queerowe i inne.
GSRD – oznacza różnorodność płciową, seksual­ną i relacyjną.

STUDIUM PRZYPADKU

Tomasz przed podjęciem terapii na myśl: „Mój syn już nigdy nie będzie bezpieczny” reagował totalnym zanurzeniem w tej myśli. Nie widział niczego poza scenariuszami zagrożenia zdrowia i życia syna, szczególnie gdy znajduje się poza domem. Ilekroć ta myśl wracała, usiłował od niej uciec – zażywał alkoholu, unikał syna i bliskich, usiłował być cały czas zajęty, by na myśli i emocje „nie było miejsca”. Skutkowało to urwaniem ważnych relacji, nieobecnością na istotnych wydarzeniach i brakiem czerpania przyjemności z życia. Izolowanie się od syna pogorszyło ich relację po coming oucie dziecka. Tomasz paradoksalnie spędzał więcej czasu z niechcianymi myślami i emocjami niż z ważnymi dla niego osobami.

Nie myśl/emocja ma znaczenie, a reakcja na nią

Podczas terapii ACT Tomasz nauczył się zauważać myśl jako myśl, a nie fakt. Zorientował się, że to on jest odbiorcą tej myśli, więc on ją interpretuje. Dzięki temu zyskał więcej dystansu i zrozumiał, jak ważna jest umiejętność zmiany perspektywy. Przypomniał sobie, jak znaczące jest dla niego bezpieczeństwo i zdrowie syna, kontakt z bliskimi (w tym z synem) i odpoczynek. Zrozumiał, że nie chce z nich rezygnować. Zaakceptował, że im bardziej coś dotyczy ważnych dla niego osób, tym większe prawdopodobieństwo, że będzie doświadczać wielu myśli i emocji wokół nich. Poprzez wielokrotne praktykowanie ćwiczeń zawartych na końcu artykułu (zarówno podczas sesji, jak i samodzielnie – Tomasz otrzymał nagrania ćwiczeń do pracy w domu), praktykowanie medytacji, prostych ćwiczeń relaksacyjnych oraz praktyki oddechu, Tomasz nauczył się zostawać w teraźniejszości, bez nadmiernego wędrowania w przyszłość (snucie negatywnych wizji przyszłości). Ta metoda pomogła mu zrezygnować z szybkich, nieskutecznych pseudorozwiązań (alkohol, izolacja od bliskich, nadmierne działania), a skupić się na tym, co długofalowo pozwala mu żyć w zgodzie z wartościami bez utrudniania realizacji celów (np. spędzanie wspólnie czasu z ważnymi ludźmi, odpoczywanie). Droga, jaką Tomasz przeszedł od utknięcia w myślach o przyszłości, do swobody, akceptacji i elastyczności psychologicznej, nie była łatwa i jest świetnym przykładem tego, co proponuje ACT. Wymagała od Tomasza odwagi, by pojawić się na sesji i mówić o przekonaniach, trudnościach i niespełnionych oczekiwaniach, a także obawach o przyszłość. Wspólne sesje, podczas których stosowane były ćwiczenia ACT (wspomniane na końcu artykułu), praktyki oddechowe, ćwiczenia relaksacyjne, a także praca z przekonaniami (z zastosowaniem RTZ – Racjonalnej Terapii Zachowania) pozwoliły Tomaszowi zobaczyć, że nie ma nic złego w tym, że czuje konkretne emocje, jednak utykanie w nich nie jest pomocne i nie sprzyja relacjom z ważnymi dla niego ludźmi. Odczuwając trudne emocje i napięcia, Tomasz usiłował sobie „pomóc” alkoholem i izolacją od bliskich. Ten sposób samopomocy nie przyniósł ulgi, a wręcz oddalał go od tego, co uważał za wartościowe i cenne w życiu. Dlatego podczas całego procesu terapii ważne było podjęcie pracy z wartościami (ich poznawanie, nazwanie, ustalenie, co Tomasza do nich zbliża, a co go od nich oddala, prowadzenie dziennika obserwacji podejmowanych działań w sytuacjach trudnych), a także poszerzanie elastyczności psychologicznej (m.in. poprzez skupienie się na wartościach, jak również zrozumienie, że celem nie jest odcięcie emocjonalne od tego, co trudne, a zbudowanie z emocjami takich relacji, które nie oddalają go od wartości – do pracy w tym zakresie również wykorzystywaliśmy ćwiczenie zawarte na końcu artykułu – „ćwiczenie z opuszczaniem kotwicy”).

Elastyczność psychologiczna w ACT

Z perspektywy elastyczności psychologicznej nie ma obiektywnie dobrych czy złych działań. Jednak im sztywniejsi stajemy się w podejmowaniu działań prowadzących do utraty kontaktu z tym, co ważne, tym węższy staje się obszar wartościowego życia. Życie zaczyna się kurczyć. Wówczas Tomasz, obawiając się o to, że jego syn już nigdy nie będzie bezpieczny, próbuje wpływać na to, by syn zostawał w domu, a także ogranicza siebie w oswojeniu się z tematem homoseksualności.
Elastyczność psychologiczną określa się na dwóch krańcach: elastyczność psychologiczna i brak elastyczności, czyli sztywność psychologiczna. Elastyczność psychologiczna pozwala na pełen kontakt z teraźniejszością, w tym z myślami i emocjami, jednak bez próby walki z nimi, ucieczki czy unikania. Jednocześnie pozwala na utrzymanie lub zmianę zachowań w kierunku wartości i celów. Sztywność psychologiczną rozumie się jako dominację reakcji psychicznych nad wartościami i celami.

Transdiagnostyczność ACT

Dzięki odejściu od konieczności klasyfikacji zaburzeń psychicznych z wykorzystaniem DSM/ICD, w ACT można pracować nad konceptualizacją trudności osoby klienckiej, poszukując części wspólnych wielu różnych, trudnych doświadczeń. Kluczowe w ACT jest dostosowanie interwencji do doświadczeń osoby klienckiej w taki sposób, by były one pomocne. Dlatego terapeutka ACT może w pełni zrezygnować z diagnoz DSM/ICD, nie zajmując się każdą trudnością osobno, co skutkuje uzyskaniem szybszej całościowej pomocy oraz zwiększa szanse na trwałą poprawę jakości życia osoby klienckiej.
Podejście to wynika z naukowego rozczarowania po wprowadzeniu kryteriów diagnostycznych DSM-3 w 1980 r., kiedy skuteczność psychoterapii wbrew oczekiwaniom nie wzrosła. Etykietowanie wedle kryteriów diagnostycznych stało się pułapką i stworzyło nowy problem. Okazało się bowiem, że ściśle określona diagnoza ma rzadko wpływ na proces terapeutyczny.
Celem ACT jest obserwowanie tendencji do:

  • unikania,
  • nadmiernego wsłuchiwania się w myśli,
  • działania pod dyktando emocji,
  • utraty kontaktu z chwilą obecną,
  • braku łączności z poczuciem sensu życia,
  • braku działań lub podejmowaniem działań oddalających od celów i wartości.

Dzięki tym obserwacjom możliwe jest dostosowanie pracy indywidualnie do osoby klienckiej, zatem klasyfikacja z...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma „Psychologia Dzieci i Młodzieży”
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy